środa, 1 lipca 2026

Yellowstone - nasz głowy bohater

Randall K. Wilson w książce „Yellowstone. Biografia parku" proponuje bardzo nietypowe podejście do narracji - zamiast klasycznej biografii człowieka otrzymujemy „życiorys” miejsca, które samo w sobie staje się głównym bohaterem opowieści. Już sam tytuł budzi ciekawość i lekko dezorientuje, bo sugeruje zmianę perspektywy: nie człowiek i jego losy są w centrum, lecz przestrzeń, która istnieje niezależnie od niego, a jednocześnie wchodzi z nim w nieustanny konflikt i dialog.

Pierwsze wrażenie z lektury to zaskoczenie, że Park Narodowy Yellowstone rzeczywiście zostaje potraktowany jak bohater literacki. Nie jest jedynie tłem dla wydarzeń historycznych, ale osią narracji, wokół której budowane są kolejne wątki: przyroda, geologia, historia odkryć, a także działalność człowieka. To natura - dzika, nie do końca oswojona i w wielu aspektach nadal tajemnicza - odgrywa tutaj główną rolę. Człowiek natomiast jawi się raczej jako przybysz, który wchodzi w istniejący już porządek i próbuje go zrozumieć, wykorzystać albo przekształcić według własnych potrzeb.

Jednym z mocnych elementów książki jest sposób, w jaki autor korzysta ze źródeł. Wilson nie traktuje ich jako suchych wtrąceń czy przypisów, które wytrącają czytelnika z narracji. Wręcz przeciwnie - wplata je w opowieść w sposób płynny i naturalny. Dzięki temu tekst nie sprawia wrażenia podzielonego ani akademickiego w surowym sensie, lecz pozostaje spójną, wciągającą historią. Można odnieść wrażenie, że autor świadomie buduje most pomiędzy rzetelnością naukową a narracją popularnonaukową, co jest dużą zaletą tej publikacji.

Książka jest jednocześnie bardzo obszerna i bogata w informacje. Pojawia się w niej wiele nazwisk, wydarzeń, terminów i odniesień historycznych. Z jednej strony świadczy to o ogromnym zakresie pracy autora i chęci możliwie pełnego przedstawienia tematu. Z drugiej jednak może stanowić pewne wyzwanie dla czytelnika, który nie zawsze jest w stanie szybko uporządkować wszystkie informacje. Wymaga to skupienia i uważnego czytania, ale jednocześnie daje poczucie obcowania z tekstem solidnym i dobrze udokumentowanym.

W trakcie lektury pojawia się jednak pewien niedosyt związany z warstwą wizualną. Brakuje ilustracji, nawet czarno-białych fotografii czy map, które pomogłyby lepiej wyobrazić sobie opisywane miejsca. Yellowstone jest przestrzenią niezwykle złożoną i różnorodną, dlatego wsparcie wizualne wydaje się niemal naturalnym uzupełnieniem tekstu. Oczywiście, samodzielne wyszukiwanie zdjęć czy map może być ciekawym doświadczeniem i formą pogłębiania wiedzy, jednak w trakcie intensywnej lektury bywa to również rozpraszające i momentami frustrujące. Można odczuć, że obecność takich materiałów w samej książce znacznie ubogaciłaby odbiór całości.

Autor stoi przed trudnym zadaniem selekcji materiału - musi zdecydować, które wydarzenia i procesy opisać szerzej, a które jedynie zasygnalizować. Historia Yellowstone jest bowiem na tyle bogata i wielowątkowa, że nie da się jej zamknąć w jednej publikacji w sposób całkowicie wyczerpujący. W tym sensie książka pełni raczej rolę wprowadzenia, swoistego przewodnika po historii i naturze parku, który ma przede wszystkim rozbudzić ciekawość czytelnika i zachęcić go do dalszego zgłębiania tematu. Wydaje się jednak, że kluczowe wydarzenia zostały wybrane trafnie i przedstawione rzetelnie, z wyraźną pasją autora do tematu oraz chęcią przekazania wiedzy w przystępny sposób.

Wrażenie to potwierdza się w trakcie całej lektury - czuć, że autor nie tylko porządkuje fakty, ale również próbuje opowiedzieć historię w sposób angażujący. Dzięki temu książka nie jest jedynie zestawem informacji, lecz narracją, która prowadzi czytelnika przez kolejne etapy odkrywania i kształtowania się Yellowstone jako przestrzeni przyrodniczej i kulturowej.

Z czasem początkowa ciekawość nie tylko nie słabnie, ale wręcz się pogłębia. Lektura nie rozczarowuje, a wręcz przeciwnie - budzi jeszcze większą chęć zobaczenia opisywanego miejsca na własne oczy. Pojawia się pewien rodzaj tęsknoty i wyobrażeniowej podróży, w której czytelnik zaczyna sam konstruować obrazy eksploracji, wypraw i działalności ludzi w parku. Książka staje się więc nie tylko źródłem wiedzy, ale również impulsem do marzeń o realnym doświadczeniu tej przestrzeni.

Jednocześnie szczególnie interesujące jest odwrócenie klasycznej perspektywy biografii. Zamiast skupienia na człowieku mamy tu opowieść, w której to miejsce jest trwałe, pierwszoplanowe i niejako „żywe”, a człowiek pełni rolę zmienną - czasem obserwatora, czasem badacza, czasem niszczyciela, a czasem opiekuna. Ludzie pojawiają się w tej historii jako ci, którzy próbują przystosować przestrzeń do siebie albo - przeciwnie - dostosować siebie do jej warunków. Ta relacja jest dynamiczna i niejednoznaczna, co nadaje książce dodatkowej głębi.

Podsumowując, Yellowstone. Biografia parku to jedna z ciekawszych „biografii”, jakie można przeczytać, zwłaszcza jeśli spojrzeć na nią jako na eksperyment narracyjny. To książka wymagająca uwagi i skupienia, ale jednocześnie dająca dużą satysfakcję intelektualną i emocjonalną. Łączy w sobie rzetelność naukową z próbą opowiedzenia historii w sposób żywy i angażujący. Jej największą siłą jest jednak to, że nie zamyka tematu, lecz go otwiera - zostawia czytelnika z poczuciem niedosytu i chęcią dalszego odkrywania, zarówno poprzez kolejne źródła, jak i - być może - własną podróż do Yellowstone.

Niniejsza opinia została przygotowana w ramach współpracy barterowej z wydawnictwem.

czwartek, 18 czerwca 2026

Minimalistycznie

 „Z innych źródeł” Wojciecha Czusza to interesująca książka, która na pierwszy rzut oka nie zdradza, czego można się po niej spodziewać. W środku znajduje się sześć opowiadań, pozornie niezwiązanych ze sobą wspólną fabułą. Jednak im bardziej zagłębiałam się w kolejne historie, tym mocniej miałam wrażenie, że łączy je pewien wspólny klimat. Przez wszystkie opowiadania przewijają się motywy strachu, lęku, buntu oraz szarości codziennego życia, w niecodziennych sytuacjach, które nadają całemu zbiorowi spójny charakter.

Książka jest stosunkowo krótka, a każde opowiadanie sprawia wrażenie urwanego fragmentu większej historii. Nie ma tu wyraźnego początku ani zakończenia - po prostu wchodzimy na chwilę w życie bohatera, obserwujemy kilka wydarzeń i po kilkunastu stronach musimy go opuścić. Poznajemy postacie głównie poprzez sytuacje, w których się znajdują, jednak tak krótka forma nie pozwala w pełni ich zrozumieć czy jednoznacznie ocenić. To ciekawy zabieg, ponieważ pozostawia czytelnika z wieloma niewiadomymi. Z jednej strony daje przestrzeń do własnych interpretacji i dopowiadania sobie dalszych losów bohaterów, z drugiej utrudnia formułowanie jednoznacznych opinii o postaciach i ich wyborach.


Jakoś się żyło i nawet jakoś było. Dużo pracy i dużo zabawy. Żeby żyć, wystarczy się nie zabić, to banał i wielka mądrość. Bądźmy poważni, niektórym się nie udaje. Byle uniknąć tych spojrzeń, słów, splunięć.


W trakcie lektury miałam mieszane odczucia. Z jednej strony trudno było mi w pełni wciągnąć się w poszczególne opowiadania, ponieważ świadomość ich krótkiej formy sprawiała, że nie zdążyłam dobrze zżyć się z bohaterami ani zanurzyć w przedstawionym świecie. Z drugiej strony właśnie ta oszczędność sprawiała, że byłam ciekawa, czym autor zaskoczy mnie w kolejnej historii. I muszę przyznać, że niemal każde opowiadanie pozostawiało po sobie jakiś nieoczywisty element - zaskakujące wydarzenie, refleksję lub zakończenie, które zostawało w głowie na dłużej. Po skończeniu książki miałam poczucie, że każda z tych historii skrywała coś, czego nie spodziewałam się na początku.


Opowiada ci o biedzie, komunie, o wojnach, powstaniach i ludobójstwach. O mieście, które zostało zniszczone, a potem wstało z popiołów. O tym, że z każdego upadku się powstaje. I o świętości chleba.

„Z innych źródeł” nie jest książką, którą czyta się dla dynamicznej fabuły czy wyrazistych bohaterów. To zbiór krótkich migawek z życia różnych osób, pełnych niedopowiedzeń i pozostawiających przestrzeń do własnych interpretacji. Choć nie wszystkie opowiadania wciągnęły mnie w równym stopniu, doceniam ich klimat oraz umiejętność zaskakiwania czytelnika. To lektura dla osób, które lubią zatrzymać się nad tekstem i samodzielnie dopowiadać to, czego autor nie powiedział wprost.

Książkę dostałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

środa, 16 lipca 2025

Cyfrową rewolucja - recenzja książki Mateusza Madejskiego „Ai Jak się przygotować do rewolucji?

 Już od kilku lat ciężko nie usłyszeć o technologii, która potrafi zastąpić ludzi. Jednych ona fascynuje, a drugich przeraża. Czy stracimy miejsca pracy? Czy uda się dostosować do zmian? Czy roboty się zbuntują?

Na cześć tych pytań próbuje odpowiedzieć Mateusz Madejski w książkę AI Jak się przygotować do rewolucji?. Podpowiada co może się stać w przyszłość, jednak podkreśla, że ciężko podać dokładniejszy czas, jak i dokładne wydarzenia czy zmiany które zajdą. Jednak można przygotować się na pewne rzeczy i wiedzieć więcej. 

Autor konsultował się z wieloma osobami, co mamy potwierdzone w cytatach, dzięki którym dowiadujemy się co o zmianach technklogicznych myślą różni przedsiębiorcy. Na dodatek autor posługuje się wieloma wydarzeniami, aby pomóc nam zrozumieć przebieg cyfrowej rewolucji, który zaczął się już spory czas przed wydaniem tej książki. 

W środku mamy też kilka zdjęć prezentujących to co autor nam przekazuje tekstem. 

Książkę czyta się przyjemnie, napisana jest prostym językiem. Najważniejsze pytanie czy pomoże nam zrozumieć to co się dzieje? Myślę, że tak! Wiadomo, że wykorzystanie tej wiedzy zależy wyłącznie od nas, jednak uważam, że daje wskazówki, które są warte przemyśleń. 

Książka podzielona jest na części, dzięki czemu nie musimy czytać jej od deski do deski, jeśli chcemy możemy zobaczyć co nas interesuje i od tego zacząć. Jednak z perspektywy przeczytaniu jej,. uważam że warto zapoznać się z treścią w takiej kolejności jaką zaproponował autor. 

Mamy między innymi odpowiedź na pytanie kto może na razie nie martwić się, z podkreśleniem słowa „na razie". Mamy część o władcach algorytmów, czyli tych co potrafią wykorzystać technologie. Trochę o cyfrowych walutach i inwestorach. A także myślę, że rozdział najciekawszy, czyli co z przeciętnym człowiek, a także krótko o ważnych umiejętnościach.

Na dodatek autor stara się odpowiedzieć na pytanie czego warto uczyć młode pokolenia, a także na jakie rzeczy samemu zwracać uwagę. Trzeba pamiętać, że jest to wyłącznie jego zdanie i nie trzeba się z nim zgadzać. 

Książkę dostałam z Klubu Recenzenta serwisu internetowego nakanapie.pl.

poniedziałek, 30 czerwca 2025

The last of us od innej strony

 The last of us to tytuł, który zachwycił graczy, a teraz także podbija serca widzów przez serial. Książka Ostatni z nas. Zrozumieć The last of us pokazuje nam pracę ludzi, którzy stworzyli to dzieło. Daje znać jak powstał pomysł, także mówi o początkach studia Naughty Dog. Książka pomaga nam lepiej poznać ten świat, bohaterów i ogólnie o czym jest gra, a także ile pracy potrzeba by takie coś powstało. 

W książce są także lekcje, które wskazują nam zacząć tworzyć i na czym się skupić, nie jest ich dużo i są krótkie, ale ciekawe. Mamy także trochę ilustracji, a także cytaty różnych osób, autorów czy piosenek. Dodaje to ciekawych perspektyw i można lepiej wczuć się w to o czym będziemy czytać. 

Jako fan gry, gdy tylko zobaczyłam, że mogę poczytać o tym świecie od razu z chęcią wzięłam się za książkę. Przeżywałam od nowa fabułę i to co mi towarzyszyło w trakcie poznawania historii, na dodatek dowiedziałam się o perspektywie autorów, a także lepiej rozumiałam to dzieło kultury. 

Czyta się przyjemnie, zagłębiając się w świat gry i tworzenia. Jednak o samym The last of us poczytamy dopiero po kilkudziesięciu stronach. Na początku książka skupia się na tym jak powstało Naughty Dog. Historia studia jest ciekawa i warta poznania, cieszę się, że autor pomyślał by od tego zacząć. Dowiadujemy się o trudnościach jakie niesie rynek tworzenia gier. Jest trochę o Uncharted, co daje dodatkowy smaczek czytelnikowi, który także znana historię. 

Książka podzielona jest na części, na początek oczywiście przedmowa, a później o pierwszej części The last of us. Kolejna krótsza część jest poświęcona problemom jakie zaczęły się po wydaniu pierwszej części gry, a także o wyzwaniach sla studia. Później oczywiście czytamy o części drugiej. 

Jakbym mógł to nieodrywałabym się od lektury. Pozwoliłam mi poznać świat, który lubię z innej perspektywy, a także zrozumieć pewne aspekty rynku gier. Mogłam ponownie zakochać się w tej serii. 

Myślę, że jest to lektura dla osób, które znają The last of us, jednak osoby, które nie znają gry mogą poznać ją. Jednak warto najpierw zapoznać się z jakimś gameplayem lub chociaż serialem. 

Książkę dostałam z serwisu internetowego nakanapie.pl 

wtorek, 17 czerwca 2025

Zamglone - Marcel Frątczak

 „Ale jeśli istnieje spisek, to może zasłona jeszcze kiedyś nieco opadnie, z jakiejś innej strony". 

Dawno nie miałam tak, że podczas czytania zmusił się by odłożyć książkę. Czemu? Ponieważ, wiedziałam, że kolejny rozdział skończy się godzinami czytania, aby dojść do końca i poznać całą historię! Na początku nie myślała, że książka Zamglony Marcela Frątczaka aż tak mnie wciągnie. Zwroty akcji, poznawanie postacie, ale też różnych nowych faktów, historia, dialogi, opisy. Wszystko jak dla mnie było dopracowane w najmniejszym szczególe. 

Na początek trochę o fabule. Jakiś tajemniczy facet proponuje dobrze płatną pracę dziennikarce, po przejściach i detektywowi. Adrian Nadzieja zaginął dwa lata temu, podczas wielkiej mgły w Łodzi. Czy dwójka naszych bohaterów odnajdzie właściwą drogę i pozna tajemnice zniknięcia młodego chłopaka? 

Agata Kryspin to dziennikarka. Jak ją coś zainteresuję to drąży temat, tak jest w przypadku tajemniczego zaginięcia Adriana. Jest uparta i czasem nie wie gdzie postawić granicę, ale chce zawsze dojść do celu. Jest ciekawą postacią, jednak osobiście mnie wkurzała, co dodawało dodatkowy plus książce. Po prostu ma wady i zalety, jak każda postać powinna mieć! Tak samo Michał Dziedzic, detektyw, ciekawy i tajemniczy, ale właśnie ta druga cecha czasem irytowała, bo nie wiedzieliśmy przez to pewnych rzeczy! A ich duet, ogień i woda, ale z tym samym celem? Czy ich współpraca będzie miała sens, czy uda się rozwiązać zagadkę? 

Chcę także dodać, że dużym plusem dla mnie była długość rozdziałów. Raz krótsze, raz dłuższe, ale nigdy nie miałam wrażenia, że za długie. Idealnie wyważone, aby akcja miała swoje tempo i aby ułatwić czytelnikowi zatrzymanie się, gdy trzeba wrócić do szarej rzeczywistości poza książką. 

Dodatkowo trzeba wspomnieć, że znając miasto jakim jest Łódź, w którym dzieje się akcja książki, idealnie wpasowało się w tematykę i wydarzenia książki. Po prostu niesamowicie pasuje ten klimat do części miasta, które poznałam.

Książkę dostałam z Klubu Recenzenta serwisu internetowego nakanapie.pl. 

wtorek, 10 czerwca 2025

Na granicy światów, czyli „Wymarzona rodzina"

 Kochający mąż, wymarzony dom i praca, mama małej Jenny i kolejne dziecko w drodze. Brzmi jak idealne życie, pełne radości. Jednak jest to tylko iluzja, a konkretnie życie w aplikacji MyDreamFamily. Clarice to alter ego, to awatar Beaty, której niestety daleko do szczęścia. Jednak jest to jej sposób by wyrwać się z codzienności. 

Jednak czy można przesadzić z symulacja życia, czy granica między światem rzeczywistym a wirtualnym zacznie się przecierać, a może znajomości przez internet będą chciały wejść do prawdziwego świata. Co w takim przypadku zrobi Beata, który świat wybierze?

Książka szybko nabiera tempa, a także buduje napięcie. Między bohaterami mamy wiele napięć. Emocje, tajemnice, zdrada to są pierwsze słowa, które przychodzą mi do głowy, gdy chcę w skrócie opisać książkę. 

Problem wirtualnego świata znamy już od dawna. Zatracają się w nim dzieci, młodzież, ale też dorośli. Marcel Moss w swoich książkach potrafi dotknąć problemów codzienności, ale fakt, że historia z książki jest oparta na czyimś życiu dodaje realizmu i mocniej w nas działa. 

Podczas czytania potrafiłam sobie wyobrazić rodzinę z książki, ich problemy i próby wyjścia na prostą. 

W książce nie ma postaci idealnych, które wszystko dostają w prezencie, są po prostu ludzie z problemami, z których nie wiedzą jak wyjść. 

Muszę przyznać, że jest to książka w której nie umiem polubić bohaterów. Jednak ich problemy i nieudane próby radzenia sobie z nimi pokazują codzienność. 

Książka pokazuję także, że bez rozmów i wspólnych prób pokonania problemów ciężko będzie wyjść na prostą. Beata ma męża i syna jednak przez błędy i problemy zaczynają się od siebie oddalać. Każde z nich próbuje radzić sobie z problemami, które zaczynają ich przerastać.

Jednak historia Beaty to nie jedyna, która poznamy w książce. Jakub to drugi bohater „Wymarzonej rodziny", ma dobrą pracę, ale jego szef jest wobec niego mobbing. Gdy Jakub postanawia się postawić nie dostaję wsparcia żony, a wszytsko zaczyna się sypać. Czy jemu uda się podnieść po stracie pracy i tym co go jeszcze spotka?

A także ważne pytanie jak będą połączone drogi Beaty i Jakuba? Co mają ze sobą wspólnego? 

Za książkę dziękuję wydawnictwu, recenzja w ramach współpracy. 

„Życie to wieczne igranie z ogniem. Sztuka polega na tym, by nauczyć się nad nim panować".

wtorek, 29 kwietnia 2025

Stagnacja, czyli co dalej według książki Britty Frank

 Nie raz w życiu mamy moment, gdy nie wiemy co dalej, nie chce nam się czy myślimy, że stanęliśmy w miejscu. Britt Frank dobrze to zna, dlatego postanowiła podzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą na ten temat w książce „Jak ruszyć z miejsca, kiedy utkniesz w życiu."

Na początku napisz o tym co najbardziej mi się spodobało, czyli budowa rozdziałów. Mamy zawsze przedstawione o czym będzie. Bardzo dobrze dobrane nagłówki i tytuły. Na końcu mamy podsumowanie i zadanie do zrobienia. Sama autorka wspomina, że książkę można i warto czytać fragmentami, gdy wiemy, że coś przyda nam się właśnie w tym momencie. Na dodatek, gdy brak nam czasu, możemy właśnie sięgnąć do podsumowań. Na dodatek autorka często używa tabelek, aby pokazać nam różnice czy ważne fakty dotyczące danego zagadnienia. Dodatkowo spodobało mi się odnoszenie do postaci fikcyjnych, zarówno z filmów jak i książek. Dzięki temu czasem łatwiej wyobrazić sobie o czym autorka właśnie pisze. 
Przeczytanie książki od deski do deski, tak jak zrobiłam to ja jest moim zdaniem trochę trudniejsze. W pewnych momentach czułam się przytłoczona ilością wiedzy, która chciałaby się wbić do mojej głowy. Z tej perspektywy wiem, że lepiej by mi się podobała w momencie, gdybym raz na jakiś czas przeczytała rozdział czy dwa. Jednak po zapoznaniu się z nią wiem, że jest ona warta uwagi, a sama z chęci do niej wrócę, gdy poczuję potrzebę. 
Dla kogo jest książka? Myślę, że dla każdego, kto ma chęć poczytać co ma do przekazania osoba na codzienne pracująca jako terapeutka oraz osoba, która sama przeszła trudne momenty w swoim życiu. Pani Frank nie pisze o czymś czego się nauczyła i zna tylko z doświadczeń innych, sama podkreśla, że potrafi lepiej zrozumieć ludzi przez swoje własne doświadczenie i chce o nim opowiadać. Książka powinna być dobrą lekturą w momencie, gdy czujemy stagnację, gdy nie wiemy co dalej robić lub jak wyjść z sytuacji postojowej. Autorka także wspomina wiele razy, że gdy czujemy, że jest ciężko to warto zgłosić się do specjalisty, co moim zdaniem jest ważnym faktem i zwracam czy jest to podkreślane w książce, która jest poradnikiem lub dotyczy rozwoju osobistego. 
Warto dodać, że książka podejmuje tematy takie jak istota lęku i jego pozytywne aspekty, zalety pozostania w martwym punkcie przez jakiś czas, zagrożenia  wynikających z nadmiernej presji względem motywacji, aspekty intymności i jej roli w życiu, dojrzewanie emocjonalnej, rola miłości i przyjaźni w procesie samorozwoju.
Dziękuję za książkę wydawnictwu Feeria Science, książka czytana w ramach współpracy.