czwartek, 18 czerwca 2026

Minimalistycznie

 „Z innych źródeł” Wojciecha Czusza to interesująca książka, która na pierwszy rzut oka nie zdradza, czego można się po niej spodziewać. W środku znajduje się sześć opowiadań, pozornie niezwiązanych ze sobą wspólną fabułą. Jednak im bardziej zagłębiałam się w kolejne historie, tym mocniej miałam wrażenie, że łączy je pewien wspólny klimat. Przez wszystkie opowiadania przewijają się motywy strachu, lęku, buntu oraz szarości codziennego życia, w niecodziennych sytuacjach, które nadają całemu zbiorowi spójny charakter.

Książka jest stosunkowo krótka, a każde opowiadanie sprawia wrażenie urwanego fragmentu większej historii. Nie ma tu wyraźnego początku ani zakończenia - po prostu wchodzimy na chwilę w życie bohatera, obserwujemy kilka wydarzeń i po kilkunastu stronach musimy go opuścić. Poznajemy postacie głównie poprzez sytuacje, w których się znajdują, jednak tak krótka forma nie pozwala w pełni ich zrozumieć czy jednoznacznie ocenić. To ciekawy zabieg, ponieważ pozostawia czytelnika z wieloma niewiadomymi. Z jednej strony daje przestrzeń do własnych interpretacji i dopowiadania sobie dalszych losów bohaterów, z drugiej utrudnia formułowanie jednoznacznych opinii o postaciach i ich wyborach.


Jakoś się żyło i nawet jakoś było. Dużo pracy i dużo zabawy. Żeby żyć, wystarczy się nie zabić, to banał i wielka mądrość. Bądźmy poważni, niektórym się nie udaje. Byle uniknąć tych spojrzeń, słów, splunięć.


W trakcie lektury miałam mieszane odczucia. Z jednej strony trudno było mi w pełni wciągnąć się w poszczególne opowiadania, ponieważ świadomość ich krótkiej formy sprawiała, że nie zdążyłam dobrze zżyć się z bohaterami ani zanurzyć w przedstawionym świecie. Z drugiej strony właśnie ta oszczędność sprawiała, że byłam ciekawa, czym autor zaskoczy mnie w kolejnej historii. I muszę przyznać, że niemal każde opowiadanie pozostawiało po sobie jakiś nieoczywisty element - zaskakujące wydarzenie, refleksję lub zakończenie, które zostawało w głowie na dłużej. Po skończeniu książki miałam poczucie, że każda z tych historii skrywała coś, czego nie spodziewałam się na początku.


Opowiada ci o biedzie, komunie, o wojnach, powstaniach i ludobójstwach. O mieście, które zostało zniszczone, a potem wstało z popiołów. O tym, że z każdego upadku się powstaje. I o świętości chleba.

„Z innych źródeł” nie jest książką, którą czyta się dla dynamicznej fabuły czy wyrazistych bohaterów. To zbiór krótkich migawek z życia różnych osób, pełnych niedopowiedzeń i pozostawiających przestrzeń do własnych interpretacji. Choć nie wszystkie opowiadania wciągnęły mnie w równym stopniu, doceniam ich klimat oraz umiejętność zaskakiwania czytelnika. To lektura dla osób, które lubią zatrzymać się nad tekstem i samodzielnie dopowiadać to, czego autor nie powiedział wprost.

Książkę dostałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.